Środa: Łakomczuch:
Urządzano rodzinne uczty, w ten dzień przyjęte było jeść tyle, ile możesz. Teściowe zapraszały zięciów na bliny, młodzi przyjeżdżali do rodziców dziewczyny.
Ciąganie kłody:
Podczas maselnicznego tygodnia, dziewczyny przywiązywały do nieżonatych chłopców drewnianą kłodę - by pokazać, że do tego czasu są nieżonaci. Chłopak powinien ciągnąć ją póki nie wykupi się przysmakami, czy groszami. W ten sposób "karano" też czasem niezamężne dziewczyny.
Chłopcy z kłodami, przechodzący obok domu, gdzie mieszkała młoda dziewczyna, powinni byli koniecznie zajść do niej na poczęstunek. Nie zatrzymać się z kłodą, przed domem dziewczyny, oznaczało obrazę dla niej.
Na Witebszczyźnie małą kłodę z piaskiem można było założyć na szyję gospodarza domu, zwyczaj nakazywał mu wykupić się groszami, lub poczęstować gości.
Teraz, w niektórych miejscach, symboliczne ''kłody'' robi się ze słodyczy i pieczywa na wstążce, ozdabia własnoręcznie zrobionymi kwiatami.
Czwartek: Szeroki czwartek, razguł:
Prace się kończą i zaczyna się szeroka Maselnica. Młodzież jeździ konno, saniami a końską uprząż ozdabia się różnokolorowymi wstążkami i dzwonkami. Huśtało się na huśtawce, organizowano bitw na pięści, szturmowano śnieżne miasta. Wszyscy obowiązkowo zjeżdżali z ośnieżonych gór, śpiewali maselniczne piosenki.
Blinami częstowano wszystkich sąsiadów, przechodniów, jednookich starców i biedaków.
Odwiedzano babkę-położną, częstowano ją, eżdżono po wsi, zaprzęgano się do sań, zamiast koni.
Mądrość młodej:
Zamężne kobiety zbierały się w dużym towarzystwie i obchodzili domy. gdzie niedawno wydano za mąż córkę, śpiewali piosenki z życzeniami, by urodziła córkę, albo syna, gościli się a następnego dnia, ta sama grupa wiozła młodą żonę do karczmy, gdzie młody mąż wszystkich częstował.
Wytrząsanie poduszek:
Dla młodej żony był taki zwyczaj: zobowiązana była przygotować przybyłym koleżankom poczęstunek a, jeśli pożałowała go, goście brali jej poduszki i na saniach wozili je po wsi. Gospodyni zmuszona był biec za koleżankami i wykupywać swój skarb.
Zięć zapraszał teściową na poczęstunek, teraz bliny w domu męża powinna smażyć jej córka. Teściowa mogła przyjść w gości do zięcia ze swoimi przyjaciółkami i krewnymi.
Ałlas, Ulas:
Szeroki czwartek czasem nosił nazwę Ulasa, krowie, czy końskie święto, choć maselniczny tydzień nie zawsze wypadał w tym samym czasie, co Ulas (u katolików - 3 lutego, u prawosławnych - 24 lutego). Dzień Ulasa świętowano od pogańskich czasów, jako święto Welesa, kościół przyporządkował mu dzień chrześcijańskiego pokutnika Ulasa Sewastijskiego, jaki wśród ludzi uważany był za opiekuna zwierząt domowych.
W ten dzień obwożono młode konie i byki, pieczono bliny dla zwierząt domowych.
Sobota: wieczór szwagierek:
Młoda dziewczyna zapraszał szwagierki w gości i koniecznie dawała im prezent.
Niedziela: Pożegnanie Maselnicy, Dzień Przebaczenia:
W ognisku spalano kukłę Maselnicy, ognisko obowiązkowo palono na wzgórzu, popiół rozsypywano po polach. Spalanie kukły Maselnicy (symbolu zimy), oznaczało odejście, lub śmierć zimy.
Wzywano wiosnę i wyzywano Maselnicę, nazywając ją oszustką, łakomcą, blinożercą i innymi obraźliwymi określeniami.
Ciekawostka:
Zjazd z góry na Maselnicę był koniecznością dla wszystkich młodych. Wierzono, że to radosne zajęcie będzie sprzyjać wzrostowi lnu: im dalej zjedzie na sankach młoda gospodyni, tym wyżej wzrośnie u niej len.
W ostatni dzień maselnicy wszyscy wybaczali jeden drugiemu krzywdy, wspominali zmarłych krewnych, chodzili na ich groby.
Wierzono, że w ten dzień, należy usiąść za stołem siedem razy - wszystkich czekał Wielki Post, jaki ciągnąć się będzie przez siedem tygodni. Czasem, pod koniec uroczystości Maselnicy resztki świątecznego jedzenia palono a sztućce i zastawę starannie myto.
*****



















